PolandSecurities

Mail.ru spadł o 25% w miesiąc

The Farm 51 teraz mówi o grze ww3

Na początek pochwalimy się jeszcze raz tym samym, ale ze zaktualizowaną informacją – 25% spadek Mail.ru zaczął się 21 października 2021 r., w dniu kiedy opublikowaliśmy pierwszy materiał o Mail.ru i o The Farm 51, więcej o Mail.ru pisaliśmy także 5 listopada 2021.

Spadek Mail.ru jest rzeczywiście dramatyczny – to nie jest zwykła korekta, skala przeceny pokazuje, że inwestorzy w krótkim czasie przeorientowali punkt widzenia na spółkę, dla porównania wykresy Nasdaq Composite i Nasdaq 100 w tym samym okresie:

Mail.ru, NASDAQ Composite i NASDAQ100


Źródło: Stooq.pl

Zostawmy Mail.ru, które teraz najpewniej wpadnie w rytm drgań i być może akcjonariusze ujrzą światełko w tunelu, ale raczej okaże się ono krótkotrwałą fatamorganą. Zmienność wymaga zwrotów, mocno spekulacyjne ruchy na Mail.ru na pewno pojawią się w najbliższych dniach.

Jak akcjonariusze The Farm 51 patrzą na ww3

Z nadzieją. Ta gra ma zagrać! Czy tak będzie? Trzeba jasno powiedzieć w gamingu prawie wszystko jest możliwe, branża przyciąga specyficznych inwestorów – trochę przypomina toto-lotek: mała szansa ale duża wygrana. W wielu spółkach nadzieja, że gra „chwyci na rynku” rozpalała niejedną głowę. Do akcjonariatów trafiają też inwestorzy, którzy stracili na giełdzie i w gamingu widzą, że jak dobrze obstawią to straty zostaną zwrócone z nawiązką. I te założenia nie są bezpodstawne. Raz na jakiś czas któraś spółka gamingowa zaskakuje grą (podkreślmy zaskakuje).

Jednak trzeba pamiętać, że większość grających w totolotka przegrywa. Jakie są szanse, że The Farm 51 dzięki grze ww3 przebije swoje ATH? Uważam, że to nie jest do oszacowania. Dlatego, że nie ma bazy porównawczej, by można powiedzieć, że z X spółek w podobnej sytuacji dany procent dał zarobić. Każda gra jest inna i jej aktualne otoczenie, także spółki gamingowe różnią się liczbą projektów, kapitałami własnymi, dotychczasowymi przychodami, etc.

Powiedzenie, że The Farm 51 ma np. 20% szans na przekroczenie ATH dzięki grze ww3 może być co najwyżej wyrazem odczuć, a nie odniesienia do bazy porównawczej.

Właśnie na tyle osobiście uważam, że The Farm 51 ma szanse na zrobienie nowego ATH dzięki ww3. To jednak jest liczba z fusów od herbaty.

Prościej jest powiedzieć dlaczego gra ww3 może mieć trudności na rynku. Po pierwsze nie jest to gra wysokobudżetowa – i chyba z tym zgodzi się deweloper. A to ma swoje konsekwencje i akurat deweloper najlepiej wie jak wyglądałaby gra w wariancie gdyby na stole budżet był 10-krotnie większy. Druga podstawowa rzecz to brak game changer-a, a taki ma szanse zrobić nawet z gry niskobudżetowej sukces rynkowy. Dlaczego rzeczywiste lokacje nie są nowością to już było wcześniej powiedziane – rynek wie o tym od dobrych 5 lat.

Można się rozwodzić nad szczegółami, że My.games dało twitta mówiącego o grze free-to-play ale ktoś zauważył że ten free-to-play w beta testach jest za 15 usd. To są jednak szczegóły, niemniej mówią czy przekaz jest dopracowany czy po drugiej stronie wydawca gry pisze posty trochę oderwane od realiów. To mówi o podejściu wydawcy do danej gry.

Reasumując, może się okazać, że inwestor wierzący w grę powie za jakiś czas: a nie mówiłem, gra robi nowe ATH i wszyscy co nie wierzyli nie mieli racji. Inwestor będzie szczęśliwy bo i zarobi i będzie miał satysfakcję, że „przecież tak miało być” i to pokazuje jak on dobrze inwestuje w gaming.

Natomiast ktoś patrzący z boku oceni, gra miała małe szanse, a jednak znalazła graczy. Tak bywa w gamingu i nie tylko w gamingu. Rzeczy mało prawdopodobne mają to do siebie, że jednak się zdarzają – to jest kwintesencja statystycznego podejścia.

Tym którym uda się w takim przypadku zarobić lub odrobić straty niech się darzy!

Do The Farm 51 podchodziłem z dużą sympatią, z prezesem spółki podzieliłem się w email krytyczną ocena All in Games. Kurs All in Games jak później można było zobaczyć na rynku z nawiązką potwierdził moje obawy. Spółce także przedstawiłem propozycję, którą potwierdził Robert Wist cytując: „Miałbym rozwiązanie marketingowe, które można wykorzystać przy Chernobylite i przy kolejnych grach. Mam też dedykowane dla Chernobylite.” Swoją drogą propozycja cały czas jest aktualna (z wyłączeniem już Czernobylite), nawet uważam, że pomysł może być wykorzystywany w przyszłości przez wielu wydawców, nie znalazłem takiego pomysłu na rynku.

Game changer

Warto powiedzieć, że to co decyduje o sukcesie gry to albo wysoki budżet developersko-marketingowy albo to coś, co post factum staje się game changer-em. W większości przypadków rynek nie wie jaka gra ma w sobie to „coś” co zagra.

Twórcy danej gry mogą mieć przekonanie, że coś ich zdaniem stanie się game change-rem i czasem mogą mieć rację. Być może już jest gdzieś w zamyśle lub nawet w przygotowaniu gra FPS która z jakiś względów stanie się hitem.

W przypadku strzelanek jeden model gry ma w przyszłości niemal pewność na bycie przebojem rynkowym – gra z rzeczywistą destrukcją otoczenia. To jednak jest duże wyzwanie technologiczne.

Najlepiej przedstawić na przykładzie:

Wybuch pocisku powoduje destrukcję części budynku, odsłania się jego wnętrze, powstaje nowe przejście. Osoby będące blisko wybuchu giną. Wszyscy gracze mają zmienione otoczenie. Żeby tego dokonał silnik gry musi wyliczyć zakres uszkodzeń, jak zniszczony zostanie budynek, jak ułoży się gruz, w jakim miejscu od wybuchu znajdą się ginący gracze. Już w chwili gdy startuje pocisk obliczenia dotyczące zniszczenia budynku muszą być wykonane i przesłane wszystkim uczestnikom by w odpowiednim momencie zostały urzeczywistnione na monitorach. Przykładowy budynek to są tysiące wielokątów umiejscowionych w przestrzeni, zburzenie ściany to przynajmniej setki nowych vertexów (punktów) tam gdzie budynek zmienia wygląd. Jeśli dodamy do tego, że gracz za ścianą może się poruszać w trakcie lotu pocisku to ujecie go w eksplozji (zginie i w jakim miejscu, a może zdąży się oddalić ze strefy zniszczenia) to kolejny stopień trudności. Gra gdzie zmienia się otoczenie nie tylko budynków ale zasieków, murów, ziemi, odsłaniane jest miasto podziemne można założyć prawie na pewno, że będzie hitem. Nawet gdyby początkowo była to gra tylko w formacie 5-5 (z uwagi na wymagania sprzętowe)

W przypadku takiej gry gdzie elementy otoczenia mają w algorytmach odwzorowaną rzeczywistą wytrzymałość konstrukcji i materiałów i jest realistyczny projekt CAD całej infrastruktury z pewnością potrzebny jest nowy silnik i zupełnie nowe algorytmy wyliczania grafiki, tworzenia nowych vertexów i nadawani tekstur nowym obiektom. To jest wyzwanie dla największych wydawców i to jest w tej chwili game changer typu złoty gral.

Finansowanie publiczne dużego projektu gamingowego

Większość game changerów na pewno będzie zaskoczeniem. Głośno myśląc, game changerem o mniejszej skali mogłaby być gra oparta na motywie Powstania Warszawskiego – fabuła z trzema armiami, poruszanie się miastem podziemnym. Umiejętnie zrobiona fabuła z wątkami historycznymi na trzy armie ma potencjał. Jednak o sukcesie takiej gry bardziej rozstrzygałby budżet gry przekładający się na jakość gry oraz na marketing. To raczej pomysł dla PFN lub agendy państwowej, która przeznaczyłaby furmankę pieniędzy w modelu finansowania kinematografii. Ryzyko inwestycyjne bierze państwo w 90% kosztów i 10% inwestor, zwrot kosztów państwu w przypadku dobrej sprzedaży. To pomysł na dużą realizację dla takich gigantów jak Techland czy CD Projekt Red. W Polsce jest miejsce na jeden duży tytuł AAA ze wsparciem państwa, duzi gracze powinni lobbować za takim projektem.

Wracając na ziemię

Dla kontrastu przedstawiłem 2 gry typu strzelanka z potencjałem (większym i mniejszym), by pokazać, że w przypadku gry ww3 trudno jest mówić o jakimś wyróżniku. Ww3 ma największe prawdopodobieństwo stać się kolejną niszową strzelanką, by nie szukać daleko, a w bieżącej produkcji – typu „Hell Let Loose”. Wszystko co ponadto uznałbym za wydarzenie z tych rzadkich, które jednak czasem się zdarzają.

Z punkty widzenia inwestora pod uwagę należy jeszcze brać, że ewentualne nawet dobre przyjęcie gry nie musi przekładać się na duże zyski dewelopera – cały czas spółka The Farm 51 nie podała jak mają wyglądać jej rozliczenia z wydawcą. Inwestor gra nie tylko pod strzelankę ale i w black-box. Czy z kapelusza wyskoczy królik w smokingu?


Jarosław Supłacz